sobota, 29 października 2011
Sigma po polsku - czyli o co cały ten szum?
Marka Sigma jest już dosłownie wszędzie - wystarczy zajrzeć na YouTube czy któregoś z prężniej działających blogów, aby znaleźć tam recenzje pędzli i kosmetyków oraz konkursy i giveaway'e sponsorowane przez tę firmę. Zachętom recenzentek można ufać albo i nie, ale prędzej czy później dopadnie człowieka ciekawość.
Sigma znalazła się więc także na moim blogu - komplet pędzli wszedł w moje posiadanie w sierpniu i minęło już wystarczająco dużo czasu, żebym mogła co nieco o nim powiedzieć. Od razu uprzedzam, że zestaw nie został mi wysłany przez przedstawicieli firmy, ale też nie zapłaciłam za niego ani grosza (bo jego cena zabiłaby mój napięty studencki budżet - na stronie marki jego koszt to 149$). Komplet udało mi się wygrać na stronie Luuux. Przyznaję, że trochę z tym było dłubania, ale koniec końców było warto - cierpliwość popłaciła i pędzelki są moje :)
No dobra, pora przejść do rzeczy.
Pędzle dostałam pięknie opakowane - w szyfonowym, czarnym woreczku mieściło się opakowane dodatkowo w kartonową koszulkę etui. Gratis dostałam minipaletkę cieni do powiek, będącą próbką wchodzących wtedy na rynek palet Bare, Dare i Flare (ale tej paletce poświęcę chyba osobnego posta, bo cienie Sigmy to zupełnie inna bajka, niż pędzle - także jakościowo). W paczce znalazłam też obszerną ulotkę informującą mnie o właściwościach każdego z pędzli.
W Premium Professional Kit znajdziemy piętnaście róznych pędzli - zarówno do makijażu oka jak i całej twarzy. Większość modeli to pędzle "ponadpodstawowe" - mamy tu na przykład trzy różne rodzaje pędzla-kulki, pędzle do konturowania i rozświetlania twarzy, pędzel typu duo-fiber itd.
Jak się sprawdzają?
Zacznę może od wad. Pędzle okrutnie śmierdzą - klej użyty do ich wyrobu pachnie po prostu paskudnie - i zapach ten niestety nie ulatnia się nawet po kilkukrotnym myciu. Byłoby to zrozumiałe, gdyby klej był jakoś niesamowicie wytrzymały, a jest raczej standardowy - z kilku pędzli wypadają włoski, ale nie jest to jakieś intensywne "łysienie". Poza tym świetnie znoszą kąpiele (a ja pędzle myję bardzo często) - zachowują kształt, włosie nie nabiera żadnych dziwnych właściwości. Przy pierwszym myciu, jeszcze przed testowym użyciem, z części pędzli poleciała farba, ale na szczęście przy kolejnych myciach ten epizod już się nie powtórzył.
Włosie jest miękkie, ale nie dajmy się zwariować - jest to dokładnie taka sama miękkość, jaką oferują moje kochane pędzle EcoTools czy Sonia Kashuk, a nawet nasz rodzimy Inglot. Co bardzo przypadło mi do gustu, to świetne dobranie rozmiarów poszczególnych modeli - wreszcie znalazłam absolutnie idealny pędzel do nakładania różu na policzki - nie za duży, nie za mały, doskonale wyprofilowany i umożliwiający piękne rozprowadzenie kosmetyki - i nie, wcale nie słodzę, ten pędzel (F10) naprawdę podbił moje serce. Kolejnym pędzlem, który na stałe zagościł w moim podręcznym przyborniku jest pędzel do konturowania i rozświetlania (F35) - idealnych rozmiarów, fantastycznie wyprofilowany - co tu dużo mówić, naprawdę dobrze się nim pracuje.
Pędzle do makijażu oka w większości bardzo przypadły mi do gustu. Przyznam od razu, że nie mam większego doświadczenia z płaskim pędzelkiem do eyelinera (bo wcześniej takiego nie używałam i wymaga to ode mnie trochę wprawy w rysowaniu kresek takim modelem pędzelka, zanim będę mogła zebrać się do jego oceny), ale już ten standardowy, cienki, sprawdził się na piątkę z plusem. Bardzo podoba mi się długi, płaski pędzelek do korektora, pędzel typu "koci języczek" oraz wspomniane wcześniej pędzle do cieniowania i rozcierania. Nie bardzo natomiast wiem, co zrobić z tymi większymi, które teoretycznie także przeznaczone są do makijażu oka, ale może pomysł i wprawa przyjdą z czasem :) Średnio także sprawdził się pędzel duo fiber - potrzebuję takiego w swoim arsenale, bo posiadam kilka mocno napigmentowanych różów do policzków, ale ten niestety na policzkach pozostawia z nich tylko ewentualne rozświetlające drobinki.
Podsumowając - jest to naprawdę udany zestaw i dobre pędzle. Nie uważam ich za ósmy cud świata - za tę cenę jakość jest na poziomie, ale nic ponadto.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz